Ostatnio przeglądając onet.pl całkiem przypadkiem natknęłam się na niesamowitego bloga. Autorką jest niejaka Paczucha, która w niesamowity sposób opisuje codzienne zdarzenia. Teksty są zabawne, świetnie dopracowane pod względem estetycznym a przy tym bardzo swobodne. Większość wpisów przeczytałam z zapartym tchem i pozostaję nadal pod ogromnym wrażeniem. Z niecierpliwością czekam na kolejne teskty Paczuchy. Dodam tylko, że jej blog otrzymał nagrodę BLOK ROKU 2010 w Kategorii BLOGI LITERACKIE.
A oto kilka fragmentów zaczerpniętych właśnie z jej bloga:
"Śniło mi się, że za moim oknem rozpościerał się widok na zalesione pagórki, i że zamiast ulicy wił się piaszczysty trakt. Obudziłam się wystraszona. Podeszłam do okna - uff, wszystko było na swoim miejscu. I nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że moim marzeniam jest uciec z miasta, zamieszkać tam gdzie sąsiadować będzie z moim domem las. Dlatego zastanawiam się dzisiaj czy wówczas gdy zrealizuję swoje marzenie zatęsknię nieraz za znajomym mi tak od lat miejskim widokiem ??? I czy należy przesadzać niemłode już drzewa /by nie użyć określenia - starych, gdyż mi przez gardło nie przechodzi ten przymiotnik/, nawet wtedy gdy czyni się to na własne życzenie ???"
"Dzień od rana zapowiadał się żle, bardzo żle. Zapomniałam kluczy od domu. Cofnęłam się po nie, ale przed ponownym wyjściem z mieszkania nie usiadłam na chwilę. Szlag. Byłam przygotowana na najgorsze, czujna jak żołnierz na wojnie, zwarta i gotowa na wszystkie ciosy które zgotować mi może ten piękny, grudniowy dzień. Gdy zobaczyłam ją z daleka natychmiast skurczyłam się w sobie, lecz jej jak zawsze czujne oczy wypatrzyły mnie z daleka. Już macha ręką, już wita się czule, już....Była tą najładniejszą z podwórka, naszą lokalną miss trzepaka. Była, bo potem się roztyła. Nie, żeby mnie to cieszyło, nie, jak babcię kocham."
A oto kilka fragmentów zaczerpniętych właśnie z jej bloga:
"Śniło mi się, że za moim oknem rozpościerał się widok na zalesione pagórki, i że zamiast ulicy wił się piaszczysty trakt. Obudziłam się wystraszona. Podeszłam do okna - uff, wszystko było na swoim miejscu. I nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że moim marzeniam jest uciec z miasta, zamieszkać tam gdzie sąsiadować będzie z moim domem las. Dlatego zastanawiam się dzisiaj czy wówczas gdy zrealizuję swoje marzenie zatęsknię nieraz za znajomym mi tak od lat miejskim widokiem ??? I czy należy przesadzać niemłode już drzewa /by nie użyć określenia - starych, gdyż mi przez gardło nie przechodzi ten przymiotnik/, nawet wtedy gdy czyni się to na własne życzenie ???"
"Dzień od rana zapowiadał się żle, bardzo żle. Zapomniałam kluczy od domu. Cofnęłam się po nie, ale przed ponownym wyjściem z mieszkania nie usiadłam na chwilę. Szlag. Byłam przygotowana na najgorsze, czujna jak żołnierz na wojnie, zwarta i gotowa na wszystkie ciosy które zgotować mi może ten piękny, grudniowy dzień. Gdy zobaczyłam ją z daleka natychmiast skurczyłam się w sobie, lecz jej jak zawsze czujne oczy wypatrzyły mnie z daleka. Już macha ręką, już wita się czule, już....Była tą najładniejszą z podwórka, naszą lokalną miss trzepaka. Była, bo potem się roztyła. Nie, żeby mnie to cieszyło, nie, jak babcię kocham."
"Zgubiłam się nagle, nie wiem jak i kiedy. Na zewnątrz było paskudne wietrzysko i siąpił nieprzyjemny deszcz. Porwało mnie to chłodne powietrze do szalonego tańca chociaż nie miałam do tego najmniejszej ochoty. Przed chwilą miałam jeszcze obrany słuszne kierunek i jasny cel.A teraz wirowałam na wietrze jak jakiś tam upadły, jesienny liść.Na szczęście był w pobliżu mur. Przytuliłam się do niego. Mocno. Był moją opoką, przy nim odzyskałam jako taki spokój."
Po więcej zapraszam na oficjalny blog Paczuchy. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz