Seks a kobiety, kobiety a seks... a właściwie mężczyźni. Czego my - kobiety oczekujemy od mężczyzn w czasie seksu? To trochę trudny temat. Powiedzą "Każda kobieta jest przecież inna, wyjątkowa". A my właśnie myślimy, że są pewne sytuacje, pewne zachowania które doceni (oczekuje?) każda kobieta.
Lubimy czułość. I nie w postaci czułych słówek szeptanych do ucha a'la "jesteś piękna", "kocham Cię" i inne bzedty. Czułość rozumiana jako zmysłowa delikatność, wrażliwość. Delikatny dotyk, gesty, wrażliwe spojrzenie, czułe spojrzenie (nie takie jak na małego psa w schronisku). Czy jest coś lepszego niż spojrzenie mężczyzny na nas jak na jedyne kobiety na świecie?
Oczekujemy wyrozumiałości. Że czegoś nie chcemy zrobić i liczymy na bezwzględny szacunek z drugiej strony. W końcu do seksu trzeba dwojga i oboje powinni czuć się komfortowo, czuć że nie ma z drugiej strony żadnej presjii. Czy naprawdę myślicie że zmuszanie się do czegokolwiek zaprocentuje w jakiś sposób? Że będziemy pewni że partner nas dzięki temu w najbliższym czasie nie porzuci?
Trzecią rzeczą która przychodzi mi na myśl jest zaufanie. Czujemy się o wiele pewniej, bezpieczniej wiedząc że mamy do partnera zaufanie. Kiedy go nie ma pojawiają się w głowie pytania (które nota bene bardzo rozpraszają). Mnóstwo pytań. I jak główna bohaterka wiersza Tetmajera zamiast "omdlewać w objęciu" i "oddawać się z uśmiechem" poszukujemy w głowie odpowiedzi.
Czy taki układ ma sens?
Na rozpalenie zmysłów i nie tylko:
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
"Lubię, kiedy kobieta..."
Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego świata.

Swietny blog!
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://jolantaprusphotography.blogspot.com/